Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Sekretny klucz Zapamiętaj mnie

TEMAT: Lądowanie- brak strachowki

Odp:Lądowanie- brak strachowki 2010/01/04 11:27 #2010361

  • Piotrolot
  • Piotrolot Avatar
  • Wylogowany
  • Pilot 100+, Sponsor lotnie.pl 2015
  • Pilot 100+, Sponsor lotnie.pl 2015
  • Posty: 4266
  • Oklaski: -260
  • Otrzymane podziękowania: 554

W tej sprawie nieudanego ladowania odpowiedzial nam Expert z DHV Dirk Sobol . Mysle , ze trafnie dobralem polskie slowa tlumaczac odpowiedz . Calosc znajdzicie na stronie Aeromania . com w dziale lotnie . Bedzie to przeniesiona do dzialu Bezpieczniej Latac . Zapraszam - piotr
;)

Edytowany przez: piotrolot, w: 2010/01/04 11:28
Pilot Szybowcowy 326 h. Prak Instr. kl 2. Mech.Osługi s-ków do 5700 kg według CZLZ-4i-1311/4/78. Pilot Motolotni Nr. 1072 (25 h) Pilot Moskito - 1 h

Delta Piotrolot

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp:Lądowanie- brak strachowki 2010/01/04 12:44 #2010362

Dla ułatwienia poniżej podaję link:

AEROMANIA

Edytowany przez: michalo, w: 2010/01/04 12:45

Edytowany przez: michalo, w: 2010/01/05 00:26
Lotnie:
Air Wave - Magic Kiss 144,
Wills Wing - HP AT 158
Moyes - Xtralite 147,
Seedwings - Spyder 14
Quasar - Relief 215C
ŚK - od 2007r.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp:Lądowanie- brak strachowki 2010/01/04 22:24 #2010366

  • Smyk
  • Smyk Avatar
  • Wylogowany
  • Pilot 100+
  • Pilot 100+
  • Habet et musca splenem
  • Posty: 1600
  • Oklaski: -5
  • Otrzymane podziękowania: 59
Ruslan Bushchak napisał:


Smyku ty piszesz że lepiej trenować przewroty przez bark. Czy może to dokładnie opisać jak zrobić taki przewrót przez bark w kokonie lotniowym?


Chodzi tutaj bardziej o odruch odpowiedniego ułożenia barku i głowy, niekoniecznie wykonanie takigo przewrotu. Ćwiczenie przewrotu przez bark bardzo dobrze taki odruch wyrabia. Nie lecisz wtedy klatą po ziemi, tylko momentalnie kulisz się na bok i szurasz po ziemi barkiem, po czym wykonujesz część przewrotu - tyle ile pozwala taśma podwieszenia i zatrzymujesz się plecami, albo tyłem głowy, na lotni.

Ma to kilka plusów: primo, że z reguły przelatujesz przez sterownicę, nie zostawiasz rąk na żadnej z rur, co jest ważne dla Twoich stawów np. nadgarstkowych. Secundo - ruch obrotowy, a zarazem wahadło do przodu, to moim zdaniem dobre dla lotni (bo bierzesz na siebie swoją energię kinetyczną, zamiast wytłumiać ją np. na sterownicy.
No i tertio: wahadło do przodu nie jest takie groźne dla głowy, jeśli robisz to w pozycji przewrotu przez bark. W razie uderzenia siła przygina Ci brodę do klaty, zamiast iść w kręgi szyjne.

Mogę Ci pokazać mój stary kask - jest cały porysowany z jednej strony, właśnie od przytarć o ziemię ;)

No i mój film klatka po klatce też można obejrzeć. Na początku jestem "dłuugi", tylko kolana mam zgięte, a w chwili uderzenia zmieniam się w kłębek, który zatrzymuje się na dziobie.

PS: W razie jakby nie było do końca jasne, szczególnie dla Endrju - w poprzednim poście odpowiedziałem Rusłanowi jego metodą, żeby sobie zdał sprawę że agresywny ton i dyskusja niemerytoryczna do niczego nie prowadzi. Nie pisałem serio o jego nalocie i doświadczeniu, jasne przecież, że duża liczba sezonów na karku nie daje monopolu na wiedzę, co nie Endrju? ;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp:Lądowanie- brak strachowki 2010/01/04 22:50 #2010367

  • Smyk
  • Smyk Avatar
  • Wylogowany
  • Pilot 100+
  • Pilot 100+
  • Habet et musca splenem
  • Posty: 1600
  • Oklaski: -5
  • Otrzymane podziękowania: 59
Tutaj jestem dłuugi... ;)


Edytowany przez: smyk, w: 2010/01/04 23:31

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp:Lądowanie- brak strachowki 2010/01/04 23:15 #2010369

  • dasiu
  • dasiu Avatar
  • Wylogowany
  • Instruktor, Sponsor lotnie.pl 2016
  • Instruktor, Sponsor lotnie.pl 2016
  • Posty: 84
  • Oklaski: 2
  • Otrzymane podziękowania: 16
Jak zdążyłem zauważyć w tej gorącej dyskusji Panów, przez trzydzieści parę lat w kwestii "walenia w glebę", nic się nie zmieniło. Każdy wali na swój sposób. Jakoś nie zauważyli Panowie, że człowiek upadając, odruchowo wyciąga ręce do przodu, zasłaniając i chroniąc głowę.Żadne treningi nic tu nie pomogą. Najczęściej odruch jest silniejszy. Nie przypominam sobie i nie znam takiego instruktora, który by szkolił adeptów, każąc im zakręcać z pełnym przechyłem w kierunku wiejącego wiatru. Za dużo by było sterownic do wymiany(i nie tylko). Takie lądowania i skrajne przypadki każdy trenuje sam w swoim umyśle. Ja uczyłem tylko i wyłącznie poprawnych lądowań, pod wiatr. To, że adeptom czasami nie wychodziło, to była ich najlepsza szkoła, a ponieważ lotnia szkolna poprzeczki sterownicy miała z aluminium, wyginały się czasami pod kątem 100 i więcej stopni. Jedyny skuteczny sposób, jaki sam przetrenowałem, to skulenie się w sobie i wpadnięcie w środek sterownicy. Pierwszą siłę uderzenia przejmuje dziób, krawędzie natarcia i kil - co przed chwilą Smykolo udowodnił. Lepiej wymieniać złamane rury niż składać pilota. Trzeba się bronić do końca, a każdy zareaguje instynktownie i tak po swojemu. Jeżeli jest na tyle "przytomny", że będzie rozważał warianty przez Panów tu podane, to "cienko" to widzę.
Życzę w tym roku tyle samo udanych lądowań co i startów.

Edytowany przez: dasiu43, w: 2010/01/04 23:21

Edytowany przez: dasiu43, w: 2010/01/05 00:53

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp:Lądowanie- brak strachowki 2010/01/04 23:32 #2010371

  • Smyk
  • Smyk Avatar
  • Wylogowany
  • Pilot 100+
  • Pilot 100+
  • Habet et musca splenem
  • Posty: 1600
  • Oklaski: -5
  • Otrzymane podziękowania: 59
A tutaj kłębuszkiem:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp:Lądowanie- brak strachowki 2010/01/05 00:51 #2010372

Witam!
Tak jak napisałem,że metod jest kilka. Jedna z metod to przyjmowanie pozycji embriona. Z tego co pamiętam to trzeba skulić się, zgiąć ręce w łokciach i przytulić je do klaty. Zacisnąć pięście i podbródek oprzeć na nich, zaciśniętych pięściach. To zabezpieczy szyję przy uderzeniem, żeby nie zgieła się za bardo i nie uszkodziła kręgi szyjne. Nie wolno chronić rękami przy takiej metodzie głowy! Na głowie mamy kask, bo przy uderzeniu w rurę, lub ziemie, kask może połamać ręce. Jak również nie wykładać ręce do przodu. Tym samym narażamy nasze nadgarstki na uderzenie. Pozycją embriona jest dosyć skuteczna i w wielu przypadkach pomogła wielu pilotom.
Serdecznie pozdrawiam Ruslan
Lotnia Aeros Combat 13.5GT, Paralotnia NIVIUK ARTIK5
www.aeros.com.ua
www.aerospara.com
www.kievprop.com/index.html
www.youtube.com/user/RuslanBushchak/videos
www.facebook.com/ruslan.bushchak
Skype: ruslan-b,
tel. +48 503 547 987
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp:Lądowanie- brak strachowki 2010/01/05 09:52 #2010374

  • Piotrolot
  • Piotrolot Avatar
  • Wylogowany
  • Pilot 100+, Sponsor lotnie.pl 2015
  • Pilot 100+, Sponsor lotnie.pl 2015
  • Posty: 4266
  • Oklaski: -260
  • Otrzymane podziękowania: 554
Ruslan podales kolejna metode chronienia szyji - SUPER . Wlasnie mam z nia problem bo w 1996 wracajac z nart w Zirelltalu / Mayerhofen Baba wjechala mi w dupe mojego stojacego w korku golfa . Dostalem takiego kopa ze szyja i plecami zlamalem oparcie mojego siedzenia. Siedzialem odchylony nie w osi fotela manipulujac w radiu ! Otrzymalem od ubezpieczalni 2500 Marek odszkodowania ale do dzisiaj jestem kaleka . Mozesz sobie wyobrazic co czuje kazdego ranka kiedy wstaje z lozka . Nie wiele pomaga krecenie glowa osemek i masaze . W Niemczech na kursie kompletnie nie przerabialismy metod ratunkowych ladowan . Od roku DHV proponuje takie kursy u jednego instruktora w Penzbergu - czy tam przerabiaja takie metody to watpie . Z zeszytow Info-DHV widac , ze cwicza metody udanego STARTU i LADOWANIA a nic sie nie wspomina o metodach RATUNKOWYCH . Pomimo tej goracej dyskusji dostaniesz odemnie w ocenie ogolnej PLUS PUNKT !!!!;)

Edytowany przez: piotrolot, w: 2010/01/05 09:53

Edytowany przez: piotrolot, w: 2010/01/05 09:54
Pilot Szybowcowy 326 h. Prak Instr. kl 2. Mech.Osługi s-ków do 5700 kg według CZLZ-4i-1311/4/78. Pilot Motolotni Nr. 1072 (25 h) Pilot Moskito - 1 h

Delta Piotrolot

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Lądowanie- brak strachowki 2010/01/05 20:16 #2010386

Jaki kupić kask?

jakiś czas temu to wypociłem z siebie, - przemyślenia w tej materii mile widziane.

a że temat jest crash testowy to akurat się nada ;-)

Pewnej grupie ludzi wydaje się, że kask to taki modny dodatek do naszego wdzianka. Widać to bardzo często na startowiskach, gdzie piloci się chwalą .."a mój ma szybkę a mój ogonek ;-). Dla innych jest to przereklamowany gadżet na który nie warto wydać zbyt wiele. Inni uważają, że na początek wystarczy cokolwiek, a potem to się zobaczy.

NIEMA NIC GORSZEGO JAK KIEPSKI KASK - w początkowym etapie lotniarstwa.

O ile w Paralotniarstwie częściej wali się tyłkiem jak głową (chociaż znam gościa co głównie lądował na twarzy, i porządny kask ze szczęką mu ją uratował ) o tyle w lotniarstwie głowa jest narażona znacznie częściej – przykłady na filmach.

Dlatego wielu pilotów paralotniowych lata w "beretkach" ;-)
www.icaro2000.com/Products/Helmets/Iguana/Iguana.htm
pomimo certyfikatu, nie bardzo bym się w tym widział na lotni ;-)


Do napisania tego krótkiego tekstu nakłoniły mnie 3 rzeczy:
- Sam spędziłem bardzo dużo czasu na poszukiwaniach odpowiedniego kasku.
- Wypadek jaki widziałem i jego skutki (uważam że gdyby chłopak miał porządny kask nic by się nie stało)
- lekkoduszność wielu pilotów, szczególnie początkujących lub w szkołach (wystarczy pooglądać filmy szkoleniowe - od wschodu do zachodu, gdzie młodzi adepci mają berecik zamiast kasku).

Własny czy pożyczony ?
Uważam, że każdy pilot powinien od samego początku (szkolenia) mieć własny kask.
Ten wniosek wysnułem w oparciu o zasadę działania kasku.

Dobry kask musi być dopasowany do rozmiarów naszej głowy !!
Jeżeli głowa nam będzie w środku latać to kask nie zda egzaminu, co gorsza w trakcie wypadku może nam narobić jeszcze więcej szkód, w momencie gdy po prostu spadnie nam z głowy i rozpadnie się nie tak jak powinien – były takie wypadki, że za luźna zapinka spowodowała zsunięcie kasku, a szczęka kasku po złamaniu przeorała twarz.

Innym aspektem bezpieczeństwa jest przysłonięcie pola widzenia w za dużym kasku.

Używany czy nowy ?
Jeżeli znamy sprzedawcę i wiemy że kask który od niego kupujemy nie był "bity" oraz rozmiar jest na naszą głowę, to czemu nie.
Kupowanie w ciemno od "obcego" wiąże się z ryzykiem że sprzedający nie przyzna się że kaskiem walnął kilka razy. Brak pęknięć na lakierze nie znaczy ze kask nie oberwał ;-)


Ze szczęką czy bez ?
Wiele można argumentów przytoczyć, aby kupić kask bez szczęki, ale wielu pilotów przekonało się na własnej skórze że w lotniowym sporcie brak szczęki w kasku, może oznaczać późniejszy brak własnej.

Certyfikowany czy nie?
Na Allegro można znaleźć wiele kasków, od 100 zł w górę. Zapytany sprzedawca, odpowiada - sprawdzony w akcji ;-)
Osobiście wolałbym nie być kolejnym beta testerem.

Kask musi spełniać kilka warunków:
- musi być lekki, dlatego motocyklowe kaski w ogóle się nie sprawdzają.
- musi być dobrze dopasowany i zapewniać dobrą widoczność oraz "słyszalność"
- musi się ROZPAŚĆ w odpowiednim momencie.

Certyfikacja bada przede wszystkim ostatni parametr - rozpadalność. Rozpadalność kasku to najbardziej życiodajny parametr kasku. Dlatego kaski nie certyfikowane a w szczególności nie lotnicze kompletnie się nie nadają.

O ile można założyć że konstruktor kasku lotniczego bez certyfikatu coś tam policzy i sam po testuje o tyle zakładanie kasku snowboardowego, wspinaczkowego czy rowerowego, kompletnie mija się z celem.

Wypadek, którego byłem świadkiem, właśnie był z udziałem kasku snowboardowego.
Wypadek miał miejsce podczas startu, lotniarzowi - początkującemu, zaleciał drogę tandem paralotniowy, chłopak wykonał ostry manewr (nurkowanie ze skręcaniem lub coś w ten deseń) i uderzył w ziemię.
Lotnia nie posiadała znaczących uszkodzeń, miała powyginane ramiona sterownicy, obok leżał CAŁY kask.
chłopak niestety - był już nieprzytomny, jak się okazało miał 7 pęknięć czaszki i rozległy wylew krwi do mózgu.
Ponadto NIE MIAŁ INNYCH USZKODZEŃ CIAŁA.

Nie jestem patologiem, ale dla mnie wniosek jest jeden, jeżeli chłopak miał by lepszy kask to następnego dnia latał by dalej a z pewnością miałby znacznie większe szanse.

Lotnicze kaski certyfikowane są konstruowane w taki sposób, aby ROZPAŚĆ się na granicy siły która powoduje uszkodzenia mózgu. Ta siła jest wyliczona a potem testowana. Jeżeli ktoś lubi eksperymentować na swojej głowie, to może latać nawet w czapce.
Druga sprawa w konstrukcji kasku to wewnętrzna pianka, która posiada określoną pochłanialność uderzeń, to właśnie ona ulega zniszczeniu i zgniecenu w trakcie uderzenia. Dlatego źle dopasowany (za luźny) kask NIE DZIAŁA !.

Ponadto modyfikowanie kasku na własną rękę, czy wkładanie do niego źle dobranych słuchawek zmniejsza jego użyteczność.

Ponadto należy pamiętać, że raz uderzony kask NIE NADAJE SIĘ DO UŻYCIA /mam na myśli solidne uderzenie/ - sam widziałem pilota który miał kask z posklejaną szczęką - przy pomocy taśmy klejącej.

Niestety dobre kaski są drogie.!!
Analizując zakup kasku wiozłem pod uwagę wiele różnych marek i firm zarówno certyfikowanych jak i nie certyfikowanych.
W końcu wybrałem 4 z pośród których można wg mnie wybrać:

http://www.finsterwalder-charly.de/html_eng/helme/nolimit.php
http://www.icaro2000.com/Products/Helmets/4fight/LT-Integral/LT-integral.htm
http://www.finsterwalder-charly.de/html_eng/helme/insider.php
http://www.icaro2000.com/Products/Helmets/Skyrunner/Integral/Integral.htm

Firma Icaro ma jeszcze kilka innych modeli, są też jeszce inne certyfikowane kaski innych firm, jednak ja skupiłem się nad tymi 4ma modelami.

Sam wybrałem no limita - ze względu na wygląd :-) wybrałbym pewnie icaro, ale na stronie hanggliding.org dokopałem się do podobnego artykułu o kaskach i w trakcie burzliwej dyskusji dowiedziałem się że CZUB jaki ma icaro może nieco zawadzać - w początkowej fazie, kiedy więcej się nosi jak lata. Ponadto cenowo no limit wychodził nieco atrakcyjniej.
co do zawadzalności czuba - może wypowiedzą się piloci którzy mają ten kask.


Tańsza alternatywą jest insaider - ponoć najpopularniejszy kask świata. Uważam że to jest absolutne minimum jeżeli chodzi o bezpieczeństwo.

Podsumowując:

Kaski nie lotnicze - to zbędny balast - równie dobrze można latać bez.
Kaski bez certyfikatów - to kaski które certyfikujemy własną głową - jak ktoś lubi ;p czemu nie ;-)
Kaski bez szczęki - wolę złamać szczękę w kasku, potem swoją ;-) myślę ze na naszej stronie są piloci którzy potwierdzą tę tezę.
Kaski z szybką - ostatnio dowiedziałem się od Bartka, że szybko to ekstra sprawa - w ochronie przed owadami.
Osobiście mam "nieuzasadnione obawy" przed szybką i zapewne się w nią zaopatrzę.

Pamiętajmy!!
Etap szkolenia i początki to czas kiedy mamy największą szansę zawadzić głową o ziemię bądź o rurę kilową, dlatego zakupu dobrego kasku nie należy odkładać "na potem" jak już się nauczę, bo wtedy kask może już nam nie być w ogóle potrzebny.

Pozdrawiam

Edytowany przez: gumi_krakus, w: 2010/01/05 20:17

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Lądowanie- brak strachowki 2010/01/05 21:12 #2010387

  • Agi
  • Agi Avatar
  • Wylogowany
  • Sympatyk, Sponsor lotnie.pl 2016
  • Sympatyk, Sponsor lotnie.pl 2016
  • Posty: 2953
  • Oklaski: 19
  • Otrzymane podziękowania: 338
.
No i mamy materiał na fajny artykuł...
W najbliższym czasie zrobię mały "eksport" na stronę główną (oczywiście jeżeli Autor nie ma nic przeciwko temu).
;)

Ponieważ to zagadnienie również świetnie pasuje do działu "Sprzęt", założymy tam odrębny wątek ntt.



pozdrawiam
Agi

"Dzień bez zaglądnięcia na Forum, jest dniem straconym" - Dr Flatter
"Jak jest?? Jest lotnie!!"

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moderatorzy: sterylnyLeslawmichalo
Zasilane przez Forum Kunena